Jeden z najlepszych filmów Anthony'ego Hopkinsa, on sam zresztą, w którymś z wywiadów nazwał go swoim najlepszym filmem. Niewątpliwią zaletą filmu jest prawie całkowity brak efektów specjalnych, co wspaniale pozwoliło oddać rzeczywistość przełomu lat 60-tych i 70-tych.
Film opowiada o człowieku, jego marzeniach, filozofii życia (nie)zwykłego człowieka, oraz o tym, co można zrobić ze motocyklem.
Podróż głównego bohatera, okraszona jest drobnymi przygodami. Większość z nich początkowo wygląda nieprzyjemnie, po czym kończy się dobrze. Jak widać, optymistyczny fatalizm, będący filozofią życiową głównego bohatera, potrafi tak nagiąć bieg wydarzeń, by spełniły się jego marzenia.
Wspaniała muzyka J. Petera Robinsona idealnie dopasowuje się do biegu wydarzeń i ryku silnika. Sceny, w których bierze udział motocykl, niekiedy więcej niż jeden, nakręcą wszystkich miłosników dwóch kółek.