zimmerman... nie chce mi sie wdawac w tego typu dyskusje... zwlaszcza z kims twojego pokroju... co prawda nie znam cie ... (i swoja droga nie chce poznac bo szkoda na to czasu, tak samo jak na odpisywanie na twoje zaczepki zrobie wiec to tylko raz) nigdy nie nazwalem siebie samego znawca kinomatografii i za takiego sie nie uwazam, ironia w twoim "glosie " i proba dotkniecia mojego ego itp... sa nazwijmy to kiepska proba czegos banalnego i dziecinnego... napisalem ze niewiele wiesz o filmach niskobudzetowych a nazywanie takim slowem tego filmu jest conajmniej nieadekwatne... no ale zalezy kto co nazywa niskim budzetem... zapewne ty zrobilbys cos lepszego i za wieksze pieniadze... (ale zgaduje... nawet nie wiesz ile realizacja tego filmu kosztowala...) zmarnowalem juz wystarczajaco duzo czasu na ciebie i twoje malostkowe poglady a film polecam... bez rewelacji ale oglada sie fajnie elo
Dzisiaj 11.11.11, film obejrzałem żeby wiedzieć czego się spodziewać, hehe ;) Generalnie taki sobie - ani straszny, ani za ciekawy, średniak: 2,5 / 5. Czemu wrzucony w kategorię "Komedie" - tajemnica dnia 11.11
Abradive wielki znawco kinomatografii- może tak zamiast oceniać innych komentujących zająłbyś się faktycznym opiniowaniem filmów? Jak podoba ci się ten hiszpański badziew to twoja sprawa.
Moim zdaniem film trzyma poziom, jest intrygujący i choć do "Dziewiątych wrót" mu nieco brakuje to w jakimś stopniu nawiązuje klimatem. Ogólnie produkcja dość dobra 7.5/10
widac niewiele wiesz o niskobudzetowych filmach... chyba wogole o filmach ... ale masz prawo do wlasnego zdania... na szczescie nie musze sie z nim liczyc... poza tym film jest ok... mozna obejrzec... bez rewelacji... ale w jakims sensie intrygujacy
Po tragicznej śmierci żony i dziecka, słynny amerykański pisarz Joseph Crone, udaje się do Barcelony, by pogodzić się z bratem i umierającym ojcem. Niespodziewanie, jego życie przybiera zupełnie inny kierunek, gdy zaczyna doświadczać szeregu dziwnych wydarzeń, mających związek z liczbą 11.
zimmerman... nie chce mi sie wdawac w tego typu dyskusje... zwlaszcza z kims twojego pokroju... co prawda nie znam cie ... (i swoja droga nie chce poznac bo szkoda na to czasu, tak samo jak na odpisywanie na twoje zaczepki zrobie wiec to tylko raz) nigdy nie nazwalem siebie samego znawca kinomatografii i za takiego sie nie uwazam, ironia w twoim "glosie " i proba dotkniecia mojego ego itp... sa nazwijmy to kiepska proba czegos banalnego i dziecinnego... napisalem ze niewiele wiesz o filmach niskobudzetowych a nazywanie takim slowem tego filmu jest conajmniej nieadekwatne... no ale zalezy kto co nazywa niskim budzetem... zapewne ty zrobilbys cos lepszego i za wieksze pieniadze... (ale zgaduje... nawet nie wiesz ile realizacja tego filmu kosztowala...) zmarnowalem juz wystarczajaco duzo czasu na ciebie i twoje malostkowe poglady a film polecam... bez rewelacji ale oglada sie fajnie
elo
Dzisiaj 11.11.11, film obejrzałem żeby wiedzieć czego się spodziewać, hehe ;)
Generalnie taki sobie - ani straszny, ani za ciekawy, średniak: 2,5 / 5. Czemu wrzucony w kategorię "Komedie" - tajemnica dnia 11.11
Abradive wielki znawco kinomatografii- może tak zamiast oceniać innych komentujących zająłbyś się faktycznym opiniowaniem filmów? Jak podoba ci się ten hiszpański badziew to twoja sprawa.
Moim zdaniem film trzyma poziom, jest intrygujący i choć do "Dziewiątych wrót" mu nieco brakuje to w jakimś stopniu nawiązuje klimatem. Ogólnie produkcja dość dobra 7.5/10
widac niewiele wiesz o niskobudzetowych filmach... chyba wogole o filmach ... ale masz prawo do wlasnego zdania... na szczescie nie musze sie z nim liczyc... poza tym film jest ok... mozna obejrzec... bez rewelacji... ale w jakims sensie intrygujacy
Jako,ze film jest o cyfrach to ode mnie dostaje w skali od 1 do 10 zasłużoną 1.Nisko budżetowa słabizna.Szkoda czasu.
Film na czasie , 11.11.11 Marsz Niepodległości :) Dzięki za wstawkę , pozdrawiam.